Wybielająca pasta do zębów bez fluoru – wersja dla leniwych

Wybielająca pasta do zębów bez fluoru – wersja dla leniwych

Cześć Białe Uśmiechy!

Dziś pokrótce o paście do zębów bez fluoru, która skradła moje serce, bo i wybiela je i głaszcze.

Jednak po kolei.

Naczytałam się kiedyś, że fluor jest zły i w zasadzie to nie ma żadnej potrzeby go sobie pastami do zębów w ciałko ładować, zwłaszcza, że i tak naturalnie znajduje się w mięsie i innych pokarmach. Występuje również w wodzie, gdzie jest pakowany sztucznie . Chcąc nie chcąc, dostarczamy go sobie na co dzień.

Ale czemu fluor taki dobry nie jest?

Fluor przede wszystkim ma na celu zwapnić naszą magiczną szyszynkę, a co za tym idzie tworzy trochę świat żywych zombie, co myślą, że wszystko w życiu, to oni świadomie ą i ę.

Dobry art ze źródłami, tu: http://instytutarete.pl/poczytaj/cialo/na-zdrowie/468-jak-zabija-sie-twoja-szyszynke.html

fluor, zęby, pasta do zębów, bez fluoru

Oczywiście w goglach można również znaleźć informacje jaki fluor jest wspaniały i jak wzmacnia nasze kości. Pewka, ale musisz wiedzieć, że ilość fluoru, którą dostarczamy naturalnie jest dla nas wystarczająca. Ja zdecydowałam, że na tyle na ile mogę, wykluczę nadmiar fluoru z mojego życia.

Bo…

Uwielbiam tworzyć życiowe schematy i reguły po swojemu. Na nowo.  Rzadko godzę się na to, co narzuci mi świat. Dlatego jak akurat jestem zaintrygowana jakimś faktem, to sprawdzam, szukam i wybieram sama, to co moja intuicja podpowiada mi za najlepsze. Polecam tę opcję. Możesz wybrać nawet jedzenie pasty do zębów z fluorem, ale po prostu zrób to świadomie.

fluor, zęby, pasta do zębów, bez fluoru

Just uświadom to sobie sobie 😉

Oczywiście człowiek taki oczytany w tej kwestii kiedyś nie był i dumny chodził po każdej fluoryzacji u dentysty, wybielał zęby białymi perłami i żył. No, ale się w końcu naczytał i stwierdził, że fluoru nadużywać nie chce.

Jak to się stało, że fluoru w paście nie ma, pasty jako takiej nie ma, a piękne zęby są?

Na start poszła w ruch pasta Ziaji bez fluoru. Cicha nagonka na fluor poskutkowała tym, że na rynek wlazło dużo magicznych past bez tego minerału, ale kryjących w sobie mnóstwo innych niewiadomych. Dlatego obecnie nie używam żadnej zębowej mazi.

Czego więc używam?

Wody. Wody utlenionej. Oleju kokosowego. I rzadko szczoteczki do zębów.

Jak dbam o swoje piękne, zdrowe, białe zęby?

Przede wszystkim je płuczę. Nawet kilkanaście razy dziennie, z pewnością po każdym posiłku. Najczęściej płuczę zwykłą wodą. Przynajmniej raz dziennie wodą z wodą utlenioną, w proporcji 1:1. Każde płukanie to około 2-3 minuty. Czasem porwę się na olej kokosowy i wtedy potrafię płukać nawet 30 minut. Płuczę nawet w nocy jak wstaję do łazienki  😉 Nie borykam się z próchnicą, krwawiącymi dziąsłami, smrodem z paszczy, niesmakiem w buzi czy czymkolwiek innym. I tak już przeszło 3 lata! Jak nie mam czasu na dłuższe płukanie, wtedy używam szczoteczki do zębów, żeby wygładzić szkliwo. Jednak regularne płukanie spokojnie efekt gładkości zapewnia.

Kolorowa pasta do zębów – mycie zębów glinką

Co więcej, w ciąży nawet sporadyczne używanie szczoteczki do zębów, wiąże się dla mnie z takim bólem, że jeszcze bardziej pielęgnuję płukanie.

Ale, ale używając wody utlenionej musicie słuchać swojego ciała! Czasem zdarza mi się, że jak za długo / za często płuczę wodą utlenioną, to odczuwam pewnego rodzaju ból. Wtedy od razu płyn wypluwam, przepłukuję buzię zwykłą wodą i zapominam o całym zajściu.

Jedyne zębowe na chwilę obecną doskwieracze, to moje ósemki. Każda w innym stadium.  7 lat rośnięcia, a żadna się w całości jeszcze nie pokazała. Za to ukazały się ósemkowe kieszonki, które uwielbiają przechwytywać jedzenie. I tu na piedestał znów wychodzi płukanie, gdyż płukanie skuteczne, skutecznie te resztki jedzenia usuwa. Szczotka do zębów nie radzi sobie z kieszonkami tak jak powinna. Oczywiście, mogłam wybrać usuwanie ósemek, ale zawsze coś nie w porę i zawsze tyle przeciwwskazań, że ciągle je dźwigam 🙂

Spróbuj tej leniwej metody i płucz!

Krok po kroku. Zacznij płukać zęby wodą raz dziennie, stopniowo odstawiaj pastę, dodaj wodę utlenioną, zmieniaj swoje przyzwyczajenia. Chodzi jedynie o to, żebyś zadecydował świadomie, że wolisz opcję A niż opcję B (chociaż nie podzielam tej filozofii w każdym aspekcie życia).

Bardzo ciekawi mnie kwestia wspólnego dbania o zęby z dziećmi i sprawdzenia tego co działa u mnie, z nimi! Już sobie wyobrażam familię przed lustrem, płuczącą zęby i plującą wodą na lewo i prawo.

To tyle na dziś! Jak macie jakieś pytania – piszcie! Chętnie odpowiem i zdradzę, co i jak się u mnie sprawdza 🙂

P.S. Och, ileż maili poszło do firm wodnych z pytaniem o zawartość ilości fluoru w ich butelkowanej wodzie. O dziwo.. kropla beskidu, czytaj koncern colki, ma tego fluoru najmniej. Good to know!

Mua!

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika - dariuszka.pl - czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą kwiaty, koty i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Dodaj komentarz