Welcome to the Matrix – Podłączeni do strachu

Welcome to the Matrix – Podłączeni do strachu

Bu!

Widzę jak strach we mnie narasta. Niepokój, obawy, lęk, złość, gniew, niezrozumienie, smutek. Krok po kroku wyłapuję bodźce, które obciążają moje Ja. Umiem to obserwować na bieżąco, wiedzieć czemu po takiej wypowiedzi czy czynie, czuję się gorzej.

Świadoma tego, że strach odbiera zdolność trzeźwego myślenia.

Oczywiście nie zawsze tak było. Kiedyś byłam jak liść na wietrze miotany w każdym kierunku, poddający się nieświadomie wszelkim zewnętrznym wpływom. Teraz umiem na to patrzeć. Umiem nie reagować gwałtownie, bez pomyślunku. Umiem milczeć. Słuchać. Przyglądać się tej energii zła jak  się do mnie dobija i nie dopuszczać jej do siebie.

Ciągle jednak są takie chwilę, że moja uważność słabnie, kiedy non stop jestem poddana tej niskiej wibracji, non stop każdy w kółko powtarza jak bardzo się boi. I im dłużej tym nasiąkam, tym bardziej otępia się moje myślenie. Zaczynam nadawać na tym samym poziomie co inni i sama zaczynam się bać. Obserwuję to i rozumiem i nie neguję siebie. Jednak staję się jak wyżuta guma, jak gąbka co wchłonęła litry brudnej wody.

A wiem, że mam moc, by nie chłonąć tego brudu.

Mam moc być światłem w ciemności

matrix, strach

Tylko, żeby to światło świeciło, to muszę dbać by ogień nie zgasł, utrzymywać relację z Bogiem we mnie.

Świadomie odbierać ciosy i nie poddawać się im. Być zwycięzcą.

Do zwycięstwa zostaliśmy powołani. Mamy zbroję, żeby zniwelować każdą złą moc.

 „Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. 12 Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. 13 Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko.” List do Efezjan 6:11-13

Lecz co my tam wiemy o mocy naszych myśli, słów i czynów? Pod nosem wydobywają się dźwięki odrazy i marudzenia. Jad. W powietrzu panuje zło.

I wcale mnie nie dziwi, że są wojny, śmierci, dziecięce nieszczęścia i cały ten syf. Kiedy ludzie odwróceni od Miłości, celebrują smutek, żałość, strach i nędze. Przeklinając sąsiadów, rodziny, kierowców na drogach. Wszyscy jak jeden mąż podłączeni do takiej niewidocznej chmury, która wyżera energię, która karmi się naszym negatywnym byciem. Podłączeni do diabła/ szatana/lucyfera/zła/matrixa/beznadziei po bandzie. Dziwię się jeszcze, że ludzi to dziwi. Że nie czują tego niuansu.

Łatwiej taplać się w błocie… ?

Powierzchownie chyba łatwiej. Brudno. Czysto. Słońce. Deszcz. Radość. Smutek.

Raz leżę, raz stoję. Raz wierzę, raz nie wierzę. I ciągle się boję.

Że się spóźnię, potknę, zabiję, zagrożę, nie osiągnę, zachoruję, zbrzydnę, zbiednieję, zmarnieję, umrę.

Strach odbiera nam zdolność trzeźwego myślenia. Niemyślenia. Bycia.

Nie boję się!

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika - dariuszka.pl - czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą kwiaty, koty i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Dodaj komentarz