Pyłek pszczeli – złoto w słoiku!

Pyłek pszczeli – złoto w słoiku!

Pyłek pszczeli w naszej diecie przewija się od kilku lat. Przynajmniej dwa razy w roku, jesienią i na wiosnę, sięgamy po pyłek, żeby wzmocnić odporność i uzupełnić wszelkie braki witamin i minerałów w naszych organizmach. Prawda jest taka, że pyłek pszczeli dzięki swoim właściwościom, w naszym domu ma miano naturalnego suplementu diety.

Czym jest pyłek pszczeli i jakie ma właściwości?

Krótko mówiąc pyłek pszczeli, to pożywienie młodych pszczół, formą przypominający drobne, żółto – brązowe kuleczki. Jest on efektem zmieszania pyłku kwiatowego z niewielką ilością miodu, śliny czy nektaru. Pszczoły transportują pyłek do ula, trzymając go w swoich odnóżach. Niejednokrotnie w słoiku pełnym pyłku pszczelego można znaleźć małe, czarne nóżki pszczół.

Pyłek pszczeli jest bogatym źródłem min.: białka, witamin z grupy B, witamin C, D, E i K, minerałów, kwasów tłuszczowych czy prostych węglowodanów. Zawiera również kwas foliowy, co przy pokrzywie uczyniło go moim drugim niezastąpionym, naturalnym suplementem diety podczas ciąży.

Dlaczego warto sięgnąć po pyłek pszczeli?

Lista wspaniałych właściwości pyłku pszczelego jest długa. Dzięki temu, iż uzupełnia on wiele braków odżywczych w naszych ciałach, przyczynia się do ogólnej poprawy kondycji fizycznej i psychicznej. Internet szepce chociażby o tym, iż pyłek pszczeli pomaga np. wyregulować apetyt, zwalczyć depresję, załagodzić objawy alergii, pozbyć się różnych stanów zapalnych czy problemów skórnych.

Prof. dr hab Ryszard Czarnecki powołując się na podparyski ośrodek pszczelarstwa mówi, że o produktach pszczelich nie wolno wypowiadać się w kontekście działań niepożądanych, bo takich w ogóle nie ma. 

Jakie zmiany w ciele zauważyłam po przyjmowaniu pyłku pszczelego?

Poczynając od lepszego samopoczucia, a kończąc na tym, iż  fioletowe sińce pod oczami są mniej widoczne (tym samym pyłek pszczeli jest jedynym z wielu naturalnych preparatów, które przyjmowałam, dającym taki efekt), zawdzięczam pyłkowi lepszy stan cery oraz regularną pracę jelit. Właściwie, to cały organizm funkcjonuje na lepszym poziomie i ciężko przyprawić go o jakieś choróbsko.

Jak przyjmować pyłek pszczeli?

Poniżej przedstawiam Wam bardzo cenny komentarz, który dostałam od Andrzeja.

„Pyłek kwiatowy powinno się zmielić na drobną mączkę. Bardzo drobną, aby rozbić bardzo mocną celulozową osłonę, a dopiero potem umieścić w wodzie na kilka godzin. Według badań woda nie rozpuszcza pyłku, nie dają sobie z nim rady także soki żołądkowe – właśnie przez mocną osłonę otaczającą każde mikroskopijne ziarenko pyłku. Przyjmując bez rozbicia osłony pyłku, przyswajalność jest bardzo mała, wynosi w porywach kilkanaście procent. Po zmieleniu do wody powinno się także dodać miód, wtedy zwiększa się przyswajalność, tak jak robią to pszczoły – jedzą pyłek pszczeli zmieszany miodem.
Pyłek właściwie rozdrobniony jest przyswajalny w 90-99%. Np. żelazo z wątróbki przyswajalne jest w ok. 10%-15%, a żelazo z pyłku pszczelego jest przyswajalne w 99%, a 100g pyłku kwiatowego pokrywa ok. 100% dziennego zapotrzebowania na żelazo, ale tylko pod warunkiem, że osłona pyłku została rozbita.”

Stosując się do powyższych rad, wieczorem zalewam wodą 2 łyżki stołowe zmielonego pyłku pszczelego (mielę młynku do kawy) i dodaję łyżkę miodu, po czym rano na czczo wypijam taką miksturę. Zdarza się, że piję pyłek dwa razy na dobę, rano i wieczorem.

pyłek pszczeli

Pyłek pszczeli ma bardzo specyficzny smak, który kiedyś nie nie należał do moich ulubionych. Jednak z czasem się do niego przyzwyczaiłam na tyle, że teraz nie wyobrażam sobie bez niego dnia.


 Hej, hej ludzie! Jeżeli więc nie słyszeliście wcześniej o pyłku pszczelim, to wiedzcie, że warto się w niego zaopatrzyć, by wyregulować pracę ciała, wejść na większe obroty i po prostu być zdrowym. Bardzo zdrowym!

🙂

Źródła: 1, 2

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika, czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą kwiaty, koty i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Ten post ma 8 komentarzy

  1. Czy wiesz moze jaki jest indeks glikemiczny pylku?

  2. Bardzo dziekuje Ci za odpowiedz.Od kilku dni szukalam tej inf.w internecie i nie udalo.mi sie znalezc.
    Pozdrawiam serdecznie

    1. Na polskich stronach mi również nie udało się nic znaleźć. Warto jednak zawsze skonsultować takie kwestie z lekarzem specjalistą 🙂

  3. Pyłek kwiatowy powinno się zmielić na drobną mączkę. Bardzo drobną, aby rozbić bardzo mocną celulozową osłonę, a dopiero potem umieścić w wodzie na kilka godzin. Według badań woda nie rozpuszcza pyłku, nie dają sobie z nim rady także soki żołądkowe -właśnie przez mocną osłonę otaczającą każde mikroskopijne ziarenko pyłku. Przyjmując bez rozbicia osłony pyłku, przyswajalność jest bardzo mała, wynosi w porywach kilkanaście procent. Po zmieleniu do wody powinno się także dodać miód, wtedy zwiększa się przyswajalność, tak jak robią to pszczoły – jedzą pyłek pszczeli zmieszany miodem.
    Pyłek właściwie rozdrobniony jest przyswajalny w 90-99%. Np żelazo z wątróbki przyswajalne jest w ok 10%-15%, a żelazo z pyłku pszczelego jest przyswajalne w 99%, a 100g pyłku kwiatowego pokrywa ok 100% dziennego zapotrzebowania na żelazo. ale tylko pod warunkiem, że osłona pyłku została rozbita.
    Pozdrawiam

    1. Bardzo cenny komentarz 🙂 Dziękuję Ci za niego! Myślisz, że traktując pyłek pszczeli młynkiem do kawy, wyciągnę jego esencję?
      Pozdrawiam ciepło!

  4. Polecam obejrzeć na youtube wykłady prof. Ryszarda Czarneckiego.

    1. Bardzo Ci dziękuję! Ogrom informacji! Będę robić update tego wpisu w oparciu o wiedzę, którą się podzieliłeś! Dzięki!

Dodaj komentarz