ŚWIATŁOŚĆ vs CIEMNOŚĆ, czyli co motywuje Cię do działania?

ŚWIATŁOŚĆ vs CIEMNOŚĆ, czyli co motywuje Cię do działania?

Pobudka!

Dzisiaj trochę o naszych motywacjach do podejmowania wszelkich działań, czyli o tym skąd bierzemy siłę, by pracować, ćwiczyć, tworzyć, czy w ogóle być!

Wiem, że świat nie jest czarno-biały.  Zazwyczaj oscylujemy gdzieś w szarościach, czasem będąc bliżej czerni, czasem bieli. Czerpiemy z obydwu źródeł. Dobra i Zła.

Sęk w tym, żeby nauczyć się czerpać tylko z Dobra.

Postaram się pisać obrazami, żeby łatwiej przyszło zrozumienie, tego co chcę powiedzieć.

Wyobraź sobie dwie sytuacje. Niby podobne, ale jak sam zauważysz.. bardzo, bardzo dalekie od siebie.

W sytuacji -a- jesteś osobą uprawiającą sport, ponieważ wiesz jak bardzo ważne jest dbanie o zdrowie. Regularnie ćwiczysz i pielęgnujesz swoje ciało. Dbasz o dietę swoją i najbliższych, bo wiesz, że zdrowa rodzina to sama radość. Dbasz o siebie w każdym aspekcie życia. O to by dobrze myśleć, mówić i czynić. Zauważasz niuanse rzeczywistości i starasz się nie poddawać atakom zła. Uczysz się dostrzegać dobro. Dla siebie. Dla innych.

W sytuacji -b- jesteś osobą uprawiającą sport, ponieważ Kaśka z klatki obok ma taką figurę, że grzejesz się z zazdrości. Starasz się systematycznie dbać o swoje ciało, ale natłok negatywnych myśli często wybija Cię z rytmu. Nie dbasz o innych, skupiasz się tylko na sobie. Podajesz obiad rodzinie z wyrzutem na twarzy, że znowu musiałeś stać przy garach. Nakręca Cię chęć rywalizacji i bycia lepszym od drugiego człowieka. Poddajesz się emocjom i od nich uzależniasz swoje pochopne decyzje. Jęczysz. Na siebie. Na innych.

Widzisz różnicę?

W obu przypadkach mamy energię do działania. Jednak pobudki do podjęcia aktywności są różne. W sytuacji -a- czerpiemy z dobra, ze światłości. Sytuację -b- zdominowała ciemność.

Oczywiście opisałam dwie skrajne sytuacje… bo życie pokazuje, że każdy z nas skacze między tymi dwiema scenami.

Jednak jaśniej.

Natchnęło mnie do napisania tego tekstu, kiedy nie rozumiejąc moich negatywnych myśli, które autentycznie sprawiały, iż miałam poczucie, że góry mogę przenosić, namacalnie uświadomiłam sobie obecność ciemności. To jak bardzo nie mogłam przestać kreować w swojej głowie rzeczywistości działania, motywowanej chęcią pokazania innym, że ja to sobie daję radę i nikogo do pomocy nie potrzebuję, grubo mnie zastanowiło. Nie dość, że już wiem, że takie myśli są złe i wcale nie chcę podług nich działać, w końcu chcę do Światła, to nie mam nad nimi kontroli. Owładnęły moją głowę.

Mimo to sama świadomość złapania byka za rogi i zrozumienia zależności motywacja – działanie, bardzo poprawiła mi nastrój. Wiedziałam, że całe negatywne zajście, które zapoczątkowało natłok chorych myśli, było właśnie po to, bym zrozumiała i nauczyła się odróżniać, to co motywuje mnie do działania.

Światłość czy ciemność?

Każdego dnia stajemy przed wyborami. Każdego dnia jesteśmy uczestnikami różnych sytuacji, które mają na nas wpływ. Musimy więc nauczyć się odróżniać czy wpływa na nas dobro czy zło. Czy piszemy wiadomość do męża z prawdziwej troski, czy po to by go między słowami zranić? Czy idziemy pobiegać, żeby pokazać drugiemu swoją wyższość, czy po prostu lubimy bieganie?

Nie chodzi o to, by być robotem, który zakoduje sobie czyste i cudowne reakcje, niezależnie od sytuacji. Chodzi o to, by być prawdziwym człowiekiem.

Coś na rozjaśnienie umysłu!

Działanie i nasze codzienne małe kroczki powinny być napędzane miłością. My zaś powinniśmy nauczyć się kontrolować nasze emocje. Obserwować je i nie pozwalać, by psuły nasze bycie. A jeżeli już do tego dojdzie… tak jak u mnie, to otworzyć szeroko oczy i zapytać – O co chodzi? Niech emocje będą naszym wyszlifowanym diamentem, który pozwala nam autentycznie przeżywać to co dobre. Bo to właśnie dzięki szczeremu przeżywaniu chwili, utrwalamy w sobie informacje. Przeżywajmy więc stany idące ku miłości, a nie nienawiści.

Nie jest to łatwe. Wymaga pracy nad sobą. Zwłaszcza jak skumasz, że jakiś dziwny mechanizm w Twojej głowie (a może spoza głowy) natarczywie strzela do Ciebie negatami. Dla mnie było to ogromne zaskoczenie, że mimo totalnej świadomości tego, że nałykałam się ciemności i ogromnej chęci wrócenia do stanu siania dobra, nie mogłam tego zrobić ot tak. Jakby ktoś lub coś zarzuciło niechcianą kotwicę w głowie.

Lubię Biblię, bo zawiera w sobie wiele ciekawych prawd. Aczkolwiek nie traktuję jej z takim namaszczeniem jak to było dotychczas. Podczas tej wędrówki zmieniło się i moje postrzeganie Pism. Mimo to poniższy werset idealnie oddaje moje doświadczenie.

„Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko.” Ef 6, 12:13

I jak zostaniemy dosłownie zaatakowani przez takie zło; a to sąsiad na nas fuknie, a to nagle humor nam się dziwnie pogorszy, a to żona zupę przesoli; to albo padniemy jak dłudzy i pomarudzimy na dzień (na co i tak idą nasze siły), albo zamienimy to w złość, frustrację i trybik napędzający do działania.

Uwierzcie mi, to mogą być bardzo efektywne działania, mierzone nie tylko zwykłymi codziennymi, domowymi sekundami, ale i karierami. Zasilani ciemnością niemałe miliony zdobywają (nie zrozummy się źle, nie mówię o wszystkich). Po trupach do celu.

Czy ciemność może nas zdominować? Czy może pozostać w nas tak niewiele światła, że jesteśmy… straceni? 

Mam nadzieję, że tego z autopsji się nie dowiem, gdyż naprawdę uczę się siebie każdego dnia. I uczę siebie być. Uczę się marzyć i kreować, zamiast pogłębiać zgubne myślokształy. Ale to jest walka. Niezaprzeczalnie. I nie jest ona na początku łatwa. Choć podobno im latarnia jaśniejsza, tym bardziej widoczna dla ciemności.

Czyli że co, im będę wyżej, tym więcej ciosów będę odbierać?

To jest ta szkoła zwana życiem?

Jedno wiem. Już nie podejmuję działań jeżeli uświadamiam sobie, że moje pobudki są nieczyste.


A Ty? Łapiesz o co w tym wszystkim chodzi? Dostrzegasz niuanse dnia codziennego? Walczysz o siebie? Daj znać! W komentarzu of course 🙂 

Pobudka!

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika, czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą kwiaty, koty i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Komentarze do wpisu

  1. Sporo ze mnie w tym tekście… Też uczę się siebie każdego dnia, też uczę się być i doskonale wiem, jaka to jest walka światła z ciemnością… Dziś już jest znacznie lepiej niż kiedyś ale nadal walczę… 😊

    1. Hej Basiu! Dzięki, że jesteś! Myślę, że póki żyjemy, to ta walka będzie nam towarzyszyć, więc może warto się z nią… zaprzyjaźnić? 🙂 Ściskam!

  2. „Im latarnia jaśniejsza tym bardziej widoczna dla ciemności (…)” pięknie powiedziane. Bardzo prawdziwe. Wraz ze wzrostem samoświadomości i podążania ku światłu, obserwuję w życiu wzrost częstotliwości ciosów. Poprzedni rok był wyjątkowy dla mnie pod tym względem, zwieńczony nagłym odejściem ukochanego kota w zeszłym tygodniu. Nie potrafię nikogo obwiniać o to co się dzieje, w końcu podobno dostajemy tylko takie lekcje od życia, z którymi potrafimy sobie poradzić.
    Bardzo lubię czytać Twoje teksty, pozdrawiam serdecznie!

    1. Cześć Sara! Dziękuję Ci za komentarz… był mi on potrzebny, a dokładnie przypomnienie sobie, że dostajemy tylko takie lekcje od życia, z którymi potrafimy sobie poradzić. Musimy sobie z nimi radzić, inaczej zostalibyśmy w miejscu, a tego nie chcemy. Niech ta zbroja światłości nas broni, niech się z nami zespoli. A kot.. Koty, to psoty. Nasz po dwóch latach wspólnego życia wyszedł przeszło dwa miesiące temu i śladu po nim nie widać. Mam nadzieję, że sobie żyje radosny na wolności, co nie zmienia faktu, że w jakiś sposób mi przykro, że go już nie ma z nami.. Jeszcze raz Ci dziękuję. Ściskam!

  3. Dziękuję Ci za te słowa. Znowu bardzo mnie dotknęły. Takie prawdziwe, niezwykle a zarazem zwykle.
    My się często zastanawiamy, z której centrali do nas nadaje. Myślę, że tu chodzi o tę mikrosekundę, w której podejmujesz decyzje
    i… dalej działasz.
    Bądźcie ŚWIATŁEM!

    1. Asiu! Dziękuję Ci za to, że jesteś! Chodzi właśnie o tę mikrosekundę, o to by umieć żonglować tymi mikrosekunadami i wybierać te, które są dla nas i dla innych dobre! <3

Dodaj komentarz