Patrz, co mówisz!

Patrz, co mówisz!

„Śmierć i życie są w mocy języka, (…)

(Przyp. Sal. 18:21)

Wiara często wiąże się z zaprzeczeniem rzeczywistości, przeciwstawieniem się zmysłom. Mówieniem sobie i innym, że jest się zdrowym, mimo widocznych symptomów choroby.

Czy to kłamstwo?

Czy może obecny stan rzeczy jest efektem naszej dotychczasowej wiary, więc po prostu uświadamiając to sobie, nie możemy stwierdzić, iż nagle będziemy siebie okłamywać. Po prostu wybierzemy inaczej.

To wybór.

„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.”

Hebrajczyków 11:1

Czy w takim razie wiara, to rzecz łatwa? Z pewnością naturalna. Każdy wierzy. Bo myśli i wypowiadane słowa są manifestacją wiary. Każdy wierzy, ale nie każdy robi to dobrze.

Mówisz, że nie wierzysz. Mówisz, że praca nie taka. Że trzeba być realistą. Że system zły i państwo niedobre. Że lepiej się w coś nie pakować, bo źle się to skończy.

No no no…

Jak mówisz, jak myślisz, tak masz. Bo tak wierzysz. Tym jest wiara. Nie dopatruj się w niej wybujałego uczucia wzniosłości i wielkich uniesień, oczywiście i tak się może ona przejawiać, ale nie o emocjonalność tutaj chodzi.

Daria, ale trzeba być realistą…. Wolę dmuchać na zimne….Przezorny zawsze ubezpieczony….

Hola, czy Ty masz mnie za głupka i myślisz, że nie wiem, że coś może pójść nie tak? Wiem, ale nie będę o tym mówić, kreować i realizować czarnego scenariusza. Bo skoro mam wybór, to będę mówić o paśmie niekończących się sukcesów. W każdej dziedzinie życia. Będę o tym mówić słowami, które niosą życie.

wiara, mowisz

Posłuchaj siebie czasem…

Wiecie jaka jest jedyna negatywna myśl, którą u siebie zauważam i ją wypowiadam (i uczę się o niej nie mówić)? Mówienie o znajomych i osobach, u których co rusz w życiu nie tak. Rozmawianie o tym, że ludzie źle kreują, to źle mają. I nawet jak te słowa są zgodne z rzeczywistością, to nie w taką rzeczywistość chcę wierzyć.

Wtedy też sobie myślę, że to mój konstrukt myślowy i skoro mówię o znajomych i rodzinie, że bije od nich negactwo, to właśnie tak się sprawy mają.

Jak Ci bliscy mi ludzie mówią o swojej rzeczywistości?

Ja nie dam rady. Boję się, że nie będzie terminu. Boję się, że nie znajdę mieszkania. Wszyscy są tacy i owacy. W ogóle to ciężko. Lepiej tego nie rób. A wziąłeś pod uwagę, że coś może pójść nie tak? Stracisz kasę. Nie wyprowadzę się, bo będę musiała zaczynać od pracy za marny hajs. To się nie opłaca. Już raz to przeżyłam i było słabo. Uważaj. Słabo jest, bo pogoda jest zła. Źle robisz. Musisz być realistą. Boję się, że jak tego nie zrobię, to będę siebie winić, jak coś się stanie. Ach nie wiem, zobaczymy. Jak się uda to fajnie, ale w sumie to popsułam tę rozmowę. Bo twój mąż to tyle zarabia, a my klepiemy biedę.  Nie ma kasy. Jest kredyt, trzeba spłacać. Ciężko do końca miesiąca. Bieda. Nędza. Depresja. Terapia. Rozpacz.

To powyżej, to niesie śmierć.

I jak Boże mam przeskoczyć ten powyższy mur, żeby chociaż trochę światła do tych głów wpuścić?

Jak uzmysłowić tym głowom, że w życiu mają, to na co ich stać? Mają to, co kreują słowem i myślą – WIARĄ? Że te czynniki zewnętrzne to taka przysłowiowa wymówka.

Czy więc ludzi nie stać na to, by wiedli życia pożądane i piękne? Kwestia u podstawy jest bardzo prosta, ponieważ chcenie i pragnienie również manifestuje się w naszych słowach i myślach. Czy więc ludzie chcą dla siebie złego? Niepowodzeń? Poczucia bezpieczeństwa opartego na byciu realistą?

Czemu nie powiesz mi?

Szukam nowego mieszkania, jest tyle cudownych ofert na rynku. Aplikuję na stanowisko w bardzo ciekawej pracy, rozmowa poszła niesamowicie. Na pewno ją dostanę. Idź, rozwijaj się, zakładaj tę firmę. Kowalski ogarnął podatki, nie ma przeszkód, żebyś Ty też je ogarnął. Wierzę, że wszystko jest dobrze. Wszyscy zdrowi. Rząd wspaniały. Ludzie tacy radośni. Robię, to co kocham i mi za to płacą. Moje życie, to pasmo niekończących się sukcesów. Jestem zdrowa i piękna.

Bo przecież Daria, tak nie jest…

To ja Ci powiem, że jest tak jak mówisz. I niestety powiem Ci, że masz rację. Bo jeżeli w coś wierzysz, to masz rację. Idź w zaparte.

Chcę Ci wmówić, że to wszystko up to you.

Ostatnio rozmawiałam z babcią. Mówię jej, że na Śląsku jest super, zielono, powietrze czyste. Dobry szpital, nowa porodówka. Żyć nie umierać. Na co ona mi ripostuje:

„Z kim ostatnio nie rozmawiam, to wszyscy zadowoleni. Każdy chwali swoje, że jest pięknie i dobrze. A ja nie będę chwalić. Nie znoszę tej Bydgoszczy, tych szpitali, tych lekarzy. Ja będę krytykować!”

Poczciwa babulinka. Śmiesznie to wszystko zabrzmiało. Cudownych znajomych musi mieć babcia, skoro wszyscy szczęśliwi.

Paradoksem jest to, iż kobieta miała wykrytego jakiegoś guzka i postanowiła leczyć go ziołami, by uniknąć lekarzy i operacji. Uwierzyła, że może uniknąć tych medycznych procedur i wyleczyć się naturalnie. Czy jest świadoma tego, że ma się dobrze, dzięki swoim myślom-> słowom -> czynom – wierze? Czy takich dobrych konstruktów myślowych nie mogłaby włożyć w każdą dziedzinę życia?

Jak ludzie mają uświadomić sobie swoją sprawczość? 

***

Luźno myślicielstwo dobiega końca. Pytasz, jak zacząć tę zmianę? Jak to jest, że ja to wiem, ja w to wierzę i żyję dobrze?

Ach, no droga. Kiedyś o niej napiszę.

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika - dariuszka.pl - czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą kwiaty, koty i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Dodaj komentarz