Dlaczego GÓWNOBURZA już mnie nie WKURZA?

Dlaczego GÓWNOBURZA już mnie nie WKURZA?

Cześć!

Wiem, że w pisaniu to opuściłam kilka miesięcy, ale w tym czasie zaczęłam tamborkować – o tu: Wolna Baba i dziecko nieco podrosło i więcej czasu mi zajmuje. I pewnie też nie czułam potrzeby i weny, a na siłę nie lubię. O i nakręciliśmy z Arturem dwa odcinki vloga na YT – o tu: Rodzina Wolności – Vlog i chcemy to kontynuować, ale też nie na siłę, a z siłą! Generalnie, to miejsc w Internecie sobie potworzyłam mnóstwo, co by móc pisać, robić zdjęcia, kręcić filmy, etc. Rozgoście się zatem, przed Wami kilka słów.

Dlaczego GÓWNOBURZA już mnie nie WKURZA?

Dlatego, że system działa tak, żeby stworzyć dwie strony barykady, co zawsze zmierza do tego, żeby powstał konflikt. Niezależnie więc od tego po której stronie barykady będę, a ludzie wciąż w systemie będą, to znajdzie się ktoś, kto będzie myślał inaczej i jeszcze mnie będzie obrażał za moje poglądy.

Bo ja się już nie obrażam. I innych też nie. I bo..

ENERGIA PODĄŻA ZA UWAGĄ

Czyli nawet jak nie chcesz obrażać trolla, tylko mu zwyczajnie odpisać, to i tak jest 1:0 dla niego, bo właśnie poświęciłeś mu swoją uwagę.

A panuje taki trend, że mówi się o trollach, że trzeba ich zwalczać, blokować i w ogóle jak oni tak mogą postępować i hakować, banować i żyć.

1:0

Czasem jak czytam różnego rodzaju dyskusje w komentarzach, co by poszerzeć horyzony (choć nie zawsze do tego dochodzi, czasem po prostu okazuję się, że straciłam czas), to uczę się, by te całe emocje, to wrzenie, walka w kisielu mnie nie pochłąnęły. Jednak i tak czuję, że mój umysł podgrzewa temperaturę i chętnie by się spiął z innym umysłem, co by poczuć się lepiej.

Uczę się tylko obserwować i wyciągać wnioski. Bardzo rzadko zdarza mi się wypowiedzieć, chyba, że jest to rozmowa na poziomie, ale też nie cyniczno ironicznym ąię. Po prostu jak czuję, że gadamy o czymś, po coś więcej, a nie po to, by się mięsem rzucać.

Zauważ, jeżeli należysz do jakiejkolwiek internetowej społeczności: feminiski, wegetarianie, sportowcy, odchudzający się, rodzice, marketingowcy, katolicy, geje czy politycy – wszędzie znajdą się głosy, które tylko mają wzniecić pożar. Wiadomo, wyłaniają się wtedy też strażacy, co gasić chcą spięcie…. taaak, energia podąża za uwagą.

Walka umysłów.

Reasumując Gównoburza już mnie nie wkurza, bo jak trwała od wieków, tak trwać będzie i szkoda mi życia na to. Jak tylko widzę – uciekam, wyciszam i idę tam, gdzie rozlewa się dobro.

Choć kiedyś było inaczej. Łykałam, emocjonowałam się, szukałam potwierdzenia swoich racji – to sensu nie ma nie.

Kto mądry zauważył, że prawie cały tekst poświęciłąm temu, czemu nie warto czasu poświęcać. 😉

A czy Wy udzielacie się w gównoburzach – a to w wirtualu, a to w realu? Jak to Wasze głowy widzą?

Daria

Świat na papierze określa mnie jako pedagoga zdolności i informatyki, super sprzedawcę, anglistę wychowawcę, grafika rysownika, czy inną dziwną postać z zadartym nosem. A ja jestem płomieniem tworzącym przestrzeń miłości w ognisku domowym. Matką kochającą rośliny, kuchnię i modę (tę szperkową lumpeksową najbardziej).

Ten post ma 2 komentarzy

  1. Apropo Twego pytania – z reguły nie udzielam się i nie komentuje nic, czasem coś poczytam rzeczywiście ale szybko i to kończę gdy widzę poziom tych rozmow – nie mających na celu konstruktywnej dyskusji a jedynie obrażanie poglądów innych uczestników, jednak i mi zdarzają sie wyjątki gdy temat jest mi bardzo bliski i mam ku czemuś ogromne prawdziwe przekonanie wykreowane na podstwie zagłębiania się w codzienności a nie tylko „tak bo tak” lub przeczytania jakiejś jednej myśli innego człowieka która teraz mi wywróciła w głowie choć nie wdrażam jej w życie to będę wszędzie ją powielać i na tym koniec – jednak w tych wyjątkowych sytuacjach gdy decyduję się nawet na jakiś komentarz nie staram się nikogo do moich przekonań przekonywać czy poniżać bo ktoś myśli inaczej niż ja, czy wywyższać się dając do zrozumienia że jestem na wyższym poziomie lub moje myślenie jest madrzejsze niż inne myślenie, wyzywać na pojedynek słowny, tzw. bicie piany także nie wchodzi dla mnie w grę. Takich komentarzy w ostatnim roku (od mojego nawrócenia wiec wcześniejszy czas zupełnie nie podlega ocenie gdyż „umarł stary człowiek a narodził sie nowy”) może było z mojej strony tyle co na placach jednej ręki z małym bonusem, i głównie staram się zadać jakieś pytanie które mam nadzieję spowoduje reflekje, nie czekam na odpowiedź jednak celem jest zasianie jakiegoś ziarna zastanowienia się ze strony grupy biorące aktywnie udział w dyskusji. Podzielam Twoje zdanie, że zawsze będą dw obozy i cokolwiek by człowiek nie napisał, powiedział to zawsze znajdą się ci, którzy mają odmienne poglądy. Na wszystkie tematy świata. Ważne czy to co myślisz czym sie kierujesz sprawia, że czujesz się lepszym człowiekiem. Z czy pod koniec dnia będziesz mógł powiedzieć sobie „ale jestem super! dzisiaj tylu ludziom pojechałem, pocisnąłem, biłem się o moje poglądy do utraty tchu, i to był główny sens mojego dnia!” gdy żadne dobro z tego nie wyniknęło to wtedy nie ma żadnego znaczenia taki dzień. Miłością zmienimy świat, nie walką 🙂 Są i rzeczy o które trzeba walczyć, jednak czy można do nich zaliczyć te gównoburze internetowe? Życie ma miejsce tu i teraz, chyba że chcemy aby nasze życie toczyło sie w internecie, chyba że chcemy żyć nie z krwi i kości a jako awatar na łączach internetowych i tam „przeżywać emocje” które nie mają wiele wspólnego z odniesienien do prowadzenia życia, dyskusji, tu i teraz. To samo chetnie Ci powiem jak i się kiedyś spotkamy. W realu! 🙂

    1. Dziękuję Ci za wartościowy, długi komentarz! To i na naszych rozmowach uczę się być bardziej Uchem 🙂 Przyjeżdajcie <3

Dodaj komentarz